Opis akcji | Zdjęcia z akcji | FWZ w mediach | Jak działać w FWZ

FWZ w mediach


"Cyrk jest śmieszny - nie dla zwierząt! Precz z tresurą!
- skandowali wczoraj aktywiści Frontu Wyzwolenia Zwierząt przed cyrkiem w bydgoskim Fordonie."

"Po raz drugi w Grudziądzu zorganizowano konkurs zespołów weselnych i biesiadnych (...). Pojawił się także Front Wyzwolenia Zwierząt, który dla najmłodszej pary na trybunach ufundował zestaw kosmetyków nie testowanych na czworonogach."

"Nie wystraszyło ich nawet zimno, wiatr i deszcz ze śniegiem. Wolność dla kaczek! Dość cierpienia za pieniądze! - skandowali działacze Frontu Wyzwolenia Zwierząt."

"Dziś płonie trawa, jutro Twój dom! - to hasło przewodnie kolejnej akcji Frontu Wyzwolenia Zwierząt z Mysłowic, która popularyzuje wśród najmłodszych mieszkańców miasta - dzieci przedszkolnych - zachowania proekologiczne."

"Aktywiści FWZ, z których część przebrała się w imitacje skór,
np. niedźwiedzia i lisa, rozdawali przechodniom ulotki nawołujące
do wysyłania pod adresem Sejmu listów z żądaniem
uchwalenia nowego prawa."


______________________________________________
"Reggae nie do kotleta"

Dziennik Zachodni, 1.04.1998

Pierwszy otwarty "Dzień Wegetariański" zorganizowano (28 III) w Mysłowickim Ośrodku Kultury i Sztuki. Ponad setka sympatyków bezmięsnych dań obejrzała projekcję filmu wideo "W moim makaronie jest świnka" i wysłuchała prelekcji propagatora wegetarianizmu, Krzysztofa Żółkiewskiego z Katowic. Organizatorem spotkania, którego kontynuację zapowiedziano wkrótce, było Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturalne FAMA z Sosnowca i Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami z Mysłowic (FWZ-Mysłowice - dop.) a opiekunami imprezy - Anna Maria Dziedzic i Artur Dziedzic. Podczas imprezy otwarte było stoisko z kosmetykami nie testowanymi na zwierzętach, które prezentował Robert Surma. Dodatkiem, dość głośnym i mocnym, do przygotowanego przez organizatorów jedzonka wegetariańskiego był występ kapel - Reggae, Ska, Rock Living Rebelion.


______________________________________________
"Ekologia. Dzień bez Futra"

Gazeta Wyborcza, 25.11.1996

Andrzej Bojarski, katowicki kuśnierz, zamknie zakład o godz. 14 i z oddali będzie przyglądał się demonstracji. Producenci martwią się, że zorganizowana przez młodzież kampania, może zaszkodzić ich interesom.
Dzisiaj po południu ulicami Katowic przejdą z kolorowymi transparentami miłośnicy zwierząt. - Zwierzęta trzymane są w ciasnych klatkach, zabijane w okrutny sposób. Po to, by zaspokoić próżność ludzką. Chcemy uświadomoć to ludziom - tłumaczy Anna Maria Dziedzic z Frontu Wyzwolenia Zwierząt, który organizuje demonstrację.
Pikieta będzie pokojowa: nie będzie oblewania futer farbą, ani niszczenia sklepów. Młodzież ma nieść transparenty, rozdawać ulotki, namawiać przechodniów, by nie kupowali futer.
Kuśnierze z ulicy 3 Maja, którą przejdzie demonstracja, "na wszelki wypadek" wcześniej zamkną zakłady. Nie będą też wystawiać futer w gablotach. - Akcje przeciw nam organizują producenci sztucznych futer - uważa Bojarski.
Hodowcy zwierząt futerkowych przyznają, że z powodu modnych ostatnio kampanii ekologicznych, mniej osób kupuje futra. Jeszcze kilka lat temu w województwie katowickim było około tysiąca hodowców. Zostało kilkunastu. Upadły też garbarnie i zakłady futrzarskie.
Zdaniem Franciszka Tokarza, hodowcy lisów z Tarnowskich Gór, ekologiczne, zdrowe i eleganckie jest to co naturalne. - Na Zachodzie futra wracają do łask. Na eleganckich pokazach mody wiele ubrań obszytych było naturalnymi futrami. Nie zauważyłlem tam kufajek, ani drelichów - przekunuje. - Chodzą w skórach, a protestują przeciwko futrom.
Ekolodzy zaprzeczają. W zwierzęcych skórach nie pokazują się też publicznie sławni politycy i artyści. Wystarczyło, że Aretha Franklin na inauguracyjnym przyjęciu Billa Clintona w Waszyngtonie wystąpiła w prawdziwym futrze, z niesmakiem odnotowały to "Newsweek" i "Times". Wiele znanych osób oficjalnie nie przyznaje się do posiadania futra.
zachodni ekolodzy z organizacji Beauty Without Creuelty wymyślili kilka lat temu "listę sławnych współczujących". Wpisali się m.in. Kim Basinger, Naomi Campbell, Brigitte Bardot, Paul McCartney. Na podobnej liście w Polsce widnieją m.in. Jan Miodek, Joanna Trzepiecińska, Stanisław Sojka, Edyta Bartosiewicz, Zbigniew Zamachowski, Jarosław Kaczyński, Małgorzata Niezabitowska, Krystyna Sienkiewicz.
Iwona Dudzik


______________________________________________
Obrońcy zwierząt martwią się o los kaczek i gęsi

Życie Warszawy, 25.10.1995

"Zwierzę nie jest rzeczą", "Koniec z eksperymentowaniem na zwierzętach", "Cyrk jest śmieszny nie dla zwierząt" - głosiły transparenty rozpięte wczoraj pod gmachem Sejmu przez kilkudziesięciu obrońców zwierząt. Podobne protesty odbyły się też w 21 miastach m.in. w Białymstoku, Katowicach, Lublinie, Wrocławiu.
Organizatorzy pikiet - Klub "Gaja", Fundacja "Animals" i Front Wyzwolenia Zwierzat, domagali się przyspieszenia prac nad ustawą "o ochronie zwierząt".
- Z projektu ustawy konsekwentnie wycinane są najważniejsze zapisy - mówił na wiecu prezes "Gaji" Jacek Bożek - Zwierzę nadal traktowane jest w niej jak rzecz, a przecież jest istotą czującą.
Z projektu ustawy wykreślono już m.in. zakaz tuczu gęsi i kaczek na stłuszczone wątroby i szczegółowe zasady przemysłowej hodowli zwierząt. Zapisy te zastąpione zostały stwierdzeniem, że "zwierzęta należy traktować humanitarnie". Zdaniem pikietujących, zapis taki jest zbyt ogólnikowy i pozwoli na dalsze "barbarzyńskie traktowanie zwierząt".
Obrońcy zwierząt domagali się dopuszczenia ich do prac nad ustawą. Zapowiedzieli też prowadzenie ogólnopolskiej kampanii "Zwierzę nie jest rzeczą" i słanie w tej sprawie petycji do Sejmu przez krajowe i międzynarodowe organizacje.
WIEL


______________________________________________
"Bat" przeciwko dyrektorowi

IKP, 15.09.1995

Do Grudziądza na kilka dni zjechał Cyrk Wielki. Okazuje się, że ofiszowa reklama towarzysząca przyjazdowi artystów była niezgodna z prawem. Sławomir Fiedkiewicz (aktywista Frontu Wyzwolenia Zwierząt) oświadczył, że dyrekcja cyrku nie uzgodniła reklamy z przedstawicielem Urzędu Miasta.
- Pani Kamila Śliwińska z UM odpowiedzialna za umieszczanie reklam na terenie miasta jednoznacznie oświadczyła, że nikt z cyrku nie odwiedził ratusza - usłyszeliśmy od Sławka. - W związku z tym podjęliśmy akcję usunięcia wszelkich plakatów informacyjnych o występach, jednocześnie wystąpiliśmy do władz miasta o pociągnięcie do odpowiedzialności dyrektora cyrku.
- To nie jedyna "niespodzianka" jaką przygotowaliście dla przybywającego dziś Cyrku Wielkiego.
- Jutro, w sobotę o godz. 13.00 i 16.00 odbędą się pikiety wokół i na terenie cyrku. Do naszych akcji zapraszamy wszystkich, którym leży na sercu los dzikich zwierząt. Cieszymy się, że w sukurs przyszli nam uczniowie SP nr 4. To bardzo ważne, że najmłodsi chcą wyrazić swój sprzeciw przeciwko niewłaściwemu traktowaniu zwierząt.
(cios)


______________________________________________
Co może mały człowiek

Gazeta Wyborcza, 26.04.1995

Jak przekonać jedenastolatki do ochrony środowiska? Wczoraj próbowała to zrobić 21-letnia Anna. Sama przygotowała dla uczniów V klasy Szkoły Podstawowej nr 9 w Mysłowicach "zieloną lekcję".
Anna uczy się w Kolegium Języka Angielskiego. Działa w organizacjach ekologicznych (FWZ-Mysłowice - dop.), organizuje spotkania, rozdaje ulotki. Na to wszystko zarabia udzielając korepetycji.
Razem z dziećmi siada w kręgu na parkiecie miejskiej biblioteki. W sięgającej kostek spódnicy, lnianych sandałach, z warkoczem, kolorowymi paciorkami na rękach i szyi wygląda niczym Indianka. Przedmiotu "ekologia" pięcioklasiści nie uczą się w szkole. Raz w roku przynoszą do szkoły makulaturę. Brali też udział w akcji sprzątania świata.
Według jedenastolatków przyroda to ludzie, zwierząta, nawet bloki i ulice. - Na moim osiedlu nie ma segregacji śmieci. Po śmietnikach biegają szczury i psy. Bloki pomazane są sprayem. Nie ma parku, kwiatów, brakuje koszy na śmieci - opowiada Beata. Gdyby była prezydentem miasta, na ulice wysłałaby stróżów. Wlepialiby mandaty za rzucanie papierków.
Wojtek nie jest pewien, od kogo to zależy, by miasto było ładniejsze. Podejrzewa, że od Rady Miejskiej. - Nazywają się "radą", żeby mądrze radzić. Może powinni zamknąć zakłady? - zastanawia się.
Ania nie zgadza się. Jej rodzice pracują w elektrowni Jaworzno III. - Wiecie co jest napisane na kominie? "Czysta energia". To znaczy, że elektrownia nie truje, że jest potrzebna - przekonuje.
Na koniec zamykają oczy. Opowiadają, jak urządziliby miasto. Byłby w nim park pełen kwiatów, pachnący skoszoną trawą.


______________________________________________
Wiwisekcja - nauka czy sadyzm

Głos Szczeciński, 26.04.1994

Z takim hasłem przeszła w niedzielne popołudnie grupa młodzieży należącej do Frontu Wyzwolenia Zwierząt od Bramy Portowej do pl. Kościuszki w Szczecinie.
Akcja rozpoczęła się z niewielkim opóźnieniem. Przechodnie byli, niestety, mało zainteresowani problemem zwierząt wykorzystywanych przez naukowców do testowania leków i kosmetyków. Nawet olbrzymie transparenty z hasłami "Zaprzestańcie doświadczeń na zwierzętach", "Wiwisekcja - nauka czy sadyzm" czy "Bojkotuj Colgate" nie wywołały żywszej reakcji szczecinian. Przechodzili obojętnie. Niektórzy - zaczepieni przez wręczających ulotki, obchodzili miejsce pod "grzybkiem" naokoło. Dopiero, gdy grupa w heppeningu przed kościołem przedstawiała scenkę męczenia zwierzęcia, wierni wychodzący z mszy oburzyli się.
Pewna starsza kobieta spytała się - a co to jest wiwisekcja?
Znalazły się jednak osoby naprawdę zainteresowane. Młody człowiek ze szczecińskiej grupy muzycznej zaproponował zorganizowanie koncertu na rzecz zwierząt w schronisku. Okazało się jednak - jak poinformowali organizatorzy akcji, że schronisko pieniędzy nie potrzebuje!
Po zakończeniu manifestacji uczestnicy umawiali się na spotkanie przy bojkotowaniu cyrku. Transparent natomiast zaniesiono na statek "Aster" cumujący przy moście "Długim". Jego właściciel Jacek Kwiatkowski, chciał w ten sposób przyłączyć się do akcji.
Zwierzęta można hodować, ale nie należy ich męczyć - głosi Światowa Deklaracja Praw Zwierząt. Czy badanie kosmetyków na zwierzętach jest ideą wartą tysięcy istnień?
Szacuje się, że każdego roku 14 milionów zwierząt cierpi i jest zabijanych przez firmy produkujące kosmetyki i środki czyszczące. Różnego rodzaju substancje drażniące wkraplane do oczu, nacięć na ciałach królików doświadczalnych, a także siłą wprowadzane do przewodów pokarmowych lub wstrzykiwane do ich organizmów. Ofiarami padają myszy, szczury, króliki, małpy, koty, psy, świnki morski. Żyją w ciasnych klatkach, owrzodziałe, pokryte nigdy nie gojącymi się ranami. Giną w męczarniach. Wtedy na ich miejsca przychodzą nowe...
D. Cejmer