Tresura | Wiwisekcja | Futra | Mięsożerstwo | Okrucieństwo

Tresura


fot. Peta


______________________________________________
To nie jest śmieszne!

Ludzie klaszczą, zwierzeta cierpią...

fot. Peta

Trzeba być naprawdę okrutnym człowiekiem, żeby porwać kogoś z domu, trzymać w potwornych warunkach w niewoli i pokazywać za pieniądze w ponieżających przedstawieniach jako błazna. Tak właśnie postępują cyrkowcy, którzy wykorzystują w swoich pokazach tresurę zwierząt. I chociaż współcześni ludzie uważają się za cywilizowanych, to w tym względzie nie wiele się zmienilo od starożytności, kiedy to zwierzęta pokazywano w cyrkach razem z gladiatorami. Również teraz, by zdobyć dla cyrku atrakcyjne egzotyczne zwierzęta trzeba je wyrwać środowisku, w którym żyją. Tym procederem zajmują się zwykle miejscowi wieśniacy, którzy przywożą je poupychane w skrzyniach do hurtowników. Zwierzęta transportowane są w okrutnych warunkach, w jak największym stłoczeniu i mało karmnione, by ograniczyc koszty. Skutkiem tego jest, że transport do hurtowników przeżywa jedynie 40 procent wycieńczonych, leżących w odchodach i wśród martwych ciał zwierząt.

fot. Peta

Hurtownicy z innych kontynentów dostarczają zwierzęta drogą lotniczą, by w miejscu przeznaczenia były sprzedane. Czasem zleceniodawca "przesyłki" (cyrk, ogród zoologioczny, labolatorium lub osoba prywatna) odmawia jej przyjecia, twierdząc że zamówił nie takie zwierzęta i w takiej sytuacji są one zwykle zabijane. Nie dość, żę do cyrku trafiaja zwierzeta całkowicie okaleczone psychicznie, to na miejscu również nie czeka je nic dobrego. Przez całą resztę życia są zmuszone zyć, w ciasnych klatkach w obcym dla siebie klimacie (przez co chorują), zdala od swojego stada, są wożone od miasta do miasta i pokazywane w głośnych, stresujących widowiskach ku uciesze ludzi.

fot. Peta

Ludzie, którzy kupuja bilety na przedstawienia ze zwierzętami, płacą w ten sposób za zadawanie im cierpienia. Nie wszyscy oni wiedzą, albo nie chcą wiedzieć, czym jest dla dzikich zwierząt tresura. By zwierze wykonało na cyrkowej arenie jakąś sztuczkę, jest one w tym celu wymyślnie torturowane. Metod na zrobienie sobie ze zwierząt lojalnych niewolników jest wiele. W tym celu manipuluje się ich psychiką lub sięga się po sposoby mniej łagodne jak głodzenie, porażanie prądem, dźganie szpikulcami czy bicie. Odruchy rzucania się na człowieka tłumi się zakładając zwierzęciu (np. drapieżnemu lampartowi) obroże na szyję przymocowaną liną do sufitu (tak by przy każdym skoku dusił się) lub stosując elektrowstrząsy "elektrycznych wideł" - kij z drutami pod napięciem 220 wolt. Niedźwiedzie uczy się tańczyć na rozżarzonej metalowej płycie - przy dźwiękach muzyki wprowadzony na nią miś jest zmuszony, by się nie poparzyć, podnosić to jedną, to drugą łapę, a odruch związany z określoną melodią czy rytmem wyrabia się z czasem sam. Do wyuczenia wykonywanych przez zwierzęta sztuczek, szczególnie czynności dla nich zupełnie nie naturalnych, jak balansowanie na piłce, chodzenie po linie, czy jazda na rowerze, są stosowane ciasne stalowe obroże, kołnieże pod prądem, środki odurzające, rozżarzone płyty i pręty. Ślady ran zadanych zwierzętom podczas tresury cyrkowcy sprytnie chowają na czas występów pod kolorowymi strojami i ozdobami.


______________________________________________
Psycholog o tresurze w cyrkach

dr Ryszard Kulik, psycholog społ., wykładowca na Uniw. Śląskim

fot. Peta

"Dzieci uczą się życia od nas - dorosłych. Odpowiedzialny jest za to mechanizm modelowania, który polega na tym, ze dziecko ma naturalna tendencje do naśladowania zachowań dorosłych. Idąc do cyrku dziecko widzi jak dorośli:
- przetrzymują zwierzęta w klatkach,
- zmuszają je do nienaturalnych zachowań,
- "ubierają" zwierzęta w różne stroje i przymocowują różne rekwizyty,
- karzą i nagradzają je po to, by odpowiednio się zachowywały.
Ze wszystkich tych sytuacji dziecko odbiera komunikat, ze człowiek ma prawo (a nawet jest to mile widziane - rozrywka!) do ingerowania w naturalne zachowania zwierząt, do więzienia zwierząt, zadawania im bólu i cierpienia w imię własnych zachcianek i przyjemności. Jednocześnie dziecko uczy się, że zwierzęta są zabawkami, które istnieją tylko po to, by dawać przyjemność człowiekowi. Aby zwierzęta były przydatne człowiekowi należy je uczyć różnych nienaturalnych zachowań oraz więzić je. W konsekwencji rozwija to naszą gatunkową arogancję, przedmiotowe (niehumanitarne i niegodne) traktowanie zwierząt i antropocentryczne postawy wobec przyrody. To czego należy uczyć dzieci, to to, że zwierzęta prowadzą sobie właściwy sposób życia, który nie ma nic wspólnego z naszym - ludzkim życiem, oraz ze najlepiej byłoby gdybyśmy w ogóle nie ingerowali w ich świat. Jeżeli chcesz uczyć tego swoje dziecko - z pewnością nie idź z nim do cyrku."


______________________________________________
Zwierzęta cyrkowe w mieście

Okrutny los niepotrzebnych i uciekających od cierpienia


Zwierzeta wykorzystywane w cyrkach nie wytrzymują cierpienia jakie je tam spotyka. Niektórym udaje się uciec, jednak ich los w mieście jest nie do pozazdroszczenia, często w obawie o bezpieczeństwo ludzi są na ulicach po prostu zabijane. W takich sytuacjach za dramat zwierząt i ludzi odpowiedzialność (niestety nie karną) ponoszą cyrki. Z cyrku "Korona" w czasie występów w Warszawie w 2000 roku z klatek uciekły w nocy trzy tygrysy. Właściciele cyrku za pośrednictwem mediów rzucali podejrzenia na grupy ekologiczne (sami na co dzień twierdząc, że jako cyrk "dbają o zwierzęta"). Nie wspomnieli jednak przy tym, iż "Korona" wraz z "Areną" to dwa cyrki, które słyną nie tylko z wyjątkowo brutalnej tresury, lecz również z wyjątkowo drażliwej ochrony i przejście cichcem przez ogrodzenie, otworzenie drzwi ogrodzenia, otworzenie klatek tak, aby nie rozdrażnić tygrysów obecnością kogoś obcego i cicha ucieczka w tym przypadku wydaje się mało prawdopodobna. Dwa z tygrysów wyłapano szybko, goniąc trzeciego z nich śmiertelnie postrzelono weterynarza. W czasie dochodzenia okazało sie, że klatki tygrysów były na tę noc nieprawidłowo zabezpieczone. Po jakimś czasie do uwolnienia tygrysów rzekomo "przyznała się" jakaś organizacja ekologiczna, jednak jak się okazało takowa organizacja nie istnieje, a istniała - owszem - tyle, że przed II wojną światową. W "dbanie o zwierzęta" cyrków nie mozna wierzyć, również po tym jak potrafią traktować zwierzęta, które wyeksploatowali już do wyszerpania. W sierpniu 1998 cyrk "Polonia" wyjeżdżając z Krakowa, pozostawił wykończonego, umierającego konia. Sprawą zainteresowali się okoliczni mieszkańcy. Dopiero gdy zrobiło się głośno, przyjechali pracownicy cyrku. Koń był już jednak w stanie uniemożliwiającym nawet podniesienie go. Po kilku godzinach agonii można było już tylko dobić go. Dyrektor cyrku zapytany o konia stwierdził, że "pozostawienie go było najlepszym wyjściem". Nie wyjaśnił dla kogo najlepszym - dla konia, czy dla cyrku.


______________________________________________
Zdjęcia bez komentarza

Należy o tym wiedzieć








fot. Peta



- informacje o działaniach przeciwko tresurze